Trochę soli , szczypta pieprzu... ciut słodyczy i goryczy.... wszystko w domu wymieszane, nuda, miłość i gadanie.... może wyjdzie,może nie... tak czy owak bliżej poznacie mnie! przedstawiam Wam królestwo moje, na norweskich wodach postawione....

sobota, 7 stycznia 2017

MATKA POLKA

OCZEKIWANIA

Przyjście dziecka na świat to wielkie jak nie największe wydarzenie w życiu.
Nikt nie lubi osób trzecich w związku,a maluch jest wyjątkiem od reguły.Mało tego,sprawia że młodzi,szczęśliwi rodzice przeżywają drugi miesiąc miodowy....spędzając wspólne chwile z maleństwem na spacerach,czy zabawie.Partnerstwo,miłość i zrozumienie...wspólne patrzenie w przyszłość i zgodność co do zasad wychowywania małej istosty.Tak maleńki człowiek przesypia większość doby,więc mamy mnóstwo czasu by wejść w nową rolę. Wszystko idzie dokładnie tak jak wyobrażałam sobie będąc w ciąży. Codziennie mam godzinę czasu dla siebie,by się ładnie ubrać,pomalować...bo obiecałam sobie w ciąży być sexy mamą dla siebie,dla męża i dla dziecka.
Wyciągnięte bluzy,dresy,luźne bluzki leżą schowane głęboko w szafie na rzecz sukienek. Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. Życie się zmienia na lepsze...a my z łatwością możemy pogodzić stare z nowym.

RZECZYWISTOŚĆ

W moim życiu zmieniło się wszystko. Stare nawyki,znajomi,imprezy póki co poszły w odstawkę...nie mam na to czasu albo siły.
Kolejna nieprzespana noc sprawia,że potykam się o własne nogi. Kompletnie nie wiem dlaczego te wszystkie książkowe dobre rady nie działają. Może moje dziecko jest inne? Albo trafił mi się wyjątkowo niecierpliwy egzemplarz noworodka. Ciągle płacze,a ja nie wiem dlaczego...jest najedzony,przewinięty,zmęczony,a spać nie chce...często nawet ja już płaczę,bo on płacze.
Nie mam czasu na nic....jeśli uda mi się wziąć prysznic to wczesnym popołudniem ok 14......
Sukienki?? Jakie sukienki....w biegu ubieram się w cokolwiek co wpadnie mi w ręce...i biegiem lecę,póki mały śpi ( bo zasnął na chwilę) wyparzać smoczki,wstawiać pranie,umyć zęby,uczesać włosy...chociaż na to czasem czasu braknie.
Właśnie dziecko się obudziło,a pies szczeka pod drzwiami,że chce na dwór....przecież się nie rozdwoje...
Dawno zapomniałam co to są szpilki,a skóra nie pamięta makijażu....cała ja -sexy mama,w dresach,ciągle brudnych od mleka koszulkach,z worami pod oczami.....demon seksu....w pełnej krasie! Nie ma co MATKA POLKA.
A jednak każdy dzień z moim synem jest lepszym dniem.....a ja staram się być najlepszą wersją siebie (póki co w dresach. )
Wiem,że na wszystko przyjdzie czas....nawet czas dla siebie i znów wrócą piękne stroje,makijaże,znajomi.
Po dwóch miesiącach bycia razem, płaczu jest coraz mniej,a więcej uśmiechu...cały czas się siebie uczymy. Nadal zasypiamy o 2 w nocy,ale śpimy po 7 godzin.
Wiem,że kluczem do sukcesu (którego jeszcze nie ma) jest rutyna,a reszta przyjdzie z czasem.
Jeden uśmiech, dźwięk,postęp rozwojowy wynagradza wszystko.
Czasem patrzę tęsknym wzrokiem za tym co było ...ale nie zamieniłabym tego co tu i teraz na nic innego. Poród i macierzyństwo uświadomiło mi jak silna potrafi być kobieta...zwłaszcza ta która zostaje mamą.
Faceci mają łatwiej...zdecydowanie łatwiej. Ich ciało,umysł,życie nie zmienia się tak jak nasze...tylko związek staje się wyzwaniem.

do napisania!
Girl power!!!!!