Trochę soli , szczypta pieprzu... ciut słodyczy i goryczy.... wszystko w domu wymieszane, nuda, miłość i gadanie.... może wyjdzie,może nie... tak czy owak bliżej poznacie mnie! przedstawiam Wam królestwo moje, na norweskich wodach postawione....

czwartek, 30 października 2014

TAJEMNE WROTA

Co tam u Was słychać?
U nas długo nic ciekawego się nie działo. Powoli zagrzebujemy się w tzw zimowym śnie.
Za oknem buro i ponuro, często wieje i leje.
Dni są co raz krótsze,a wieczory bardzo długie.
Ogólnie pogoda jest bardzo męcząca.
Choć dziś mieliśmy ten jeden wyjątkowy dzień. Wyjątkowy, bo zagościło u nas na chwilę słoneczko.
Odsłoniłam firany,otworzyłam okna i porządnie przewietrzyłam chałupkę.
W kaloszach i ciepłej kurtce napiłam się gorącej kawy na tarasie.
Pies był szczęśliwy, bo mógł w końcu spędzić na dworze trochę czasu i
swobodnie pobiegać za patykiem.
Nie obyło się również bez zmian.
A to dlatego,że wreszcie  zbudowaliśmy ,,furtkę,, , która bardziej przypomina bramę.
Takie wrota do naszego zamku. :) 

zdjęcia przed:


zdjęcia po :








Bardzo mi się podoba. W najbliższej przyszłości pojawią się tam również mali strażnicy, którzy będą strzec naszego bezpieczeństwa :) .
Jutro Halloween....i weekend...będzie post!
do napisania



czwartek, 23 października 2014

RESTAURACJA

Dziś oprowadzę Was  po miejscu, w którym pracuje.
Z tą restauracją jestem związana już ładnych parę lat i śmiało mogę napisać, że się tam zadomowiłam i znam ją od podszewki.
Knajpa znajduje się w centrum Stavanger i uznawana jest za jedną z lepszych restauracji w tym mieście.
Szczególnie głośno jest o niej w okresie jesienno- zimowym, kiedy rozpoczyna się sezon na lutefisk.
W menu możemy znaleźć tradycyjną kuchnię norweską, która zmienia się wraz z porami roku.
Królują tu owoce morza,ale soczyste steki też mają swój czas :).

Zacznijmy jednak od początku.
Restauracja jest ogromna! Składa się z trzech kondygnacji i posiada dwie,duże w pełni wyposażone kuchnie. 
Poziom pierwszy jest otwarty dla ,,ludzi z ulicy,,...można przyjść i zjeść kolacje, napić się dobrego alkoholu bez robienia wcześniejszej rezerwacji ( nie dotyczy to okresu przedświątecznego).



Znajdziemy tu bar ,który jest bardzo dobrze wyposażony oraz salę z zawsze nakrytymi stołami,czekającymi na gości. Na ścianach możemy podziwiać zdjęcia lub piękne obrazy, które jeśli mamy ochotę możemy kupić. Moja szefowa wspiera młodych artystów i regionalną kulturę.
Na dole znajduje się też sala  przeznaczona na większe imprezy.



Poza romantycznymi kolacjami, w restauracji odbywają się również spotkania biznesowe,konferencje, bierzmowania,komunie, małe wesela, rodzinne zjazdy lub imprezy firmowe.
Wobec czego restauracja na dwóch pozostałych piętrach posiada cztery duże sale.
Na drugim poziomie znajdują się dwie z nich. 
Jedna,bardziej kameralna utrzymana jest w wyjątkowym  trochę mrocznym klimacie.
Na pewno robi wrażenie. 




Druga zaś to ogromne pomieszczenie z pięknymi drewnianymi,skrzydłowymi drzwiami.
Gdy zachodzi taka potrzeba,drzwi zostają zamknięte i z jednej sali robią się dwie.



Poziom trzeci to również dwie sale oraz dostęp do ogromnego tarasu.
Jedna z nich jest dość nowoczesna i stylem troszkę wyłamuje się od reszty restauracji.


Druga sala to przestronne miejsce z małym barem i wyjściem na taras.








Doskonała kuchnia,rewelacyjna atmosfera oraz dbałość o każdy szczegół sprawiają,że ludzie chętnie tu wracają.

Do napisania!





poniedziałek, 20 października 2014

JESIENNY NIEZBĘDNIK

Mam kilka swoich rzeczy,które pomagają mi przetrwać jesień.....a ten okres jest naprawdę długi i męczący. Wszędzie jest mokro, szaro,buro i ponuro...a my jesteśmy zmęczeni, rozleniwieni i marudni. Oto moje sposoby na walkę z apatią.

1. DOBRE KINO

 Na zakończenie każdego dnia, dobry film to podstawa! Pozwala się odprężyć i wypełnia długi wieczór. Z moim L. najbardziej lubimy thrillery psychologiczne. Jeśli macie jakieś filmy godne polecenia....napiszcie tytuły w komentarzach,a my chętnie im się bliżej przyjrzymy.

 

2. KUBEK GORĄCEJ HERBATY

Zielona,zwykła z cytryną, owocowa.....każda herbata.....jest moim jesiennym niezbędnikiem. Rozgrzewa od środka.

 


3. PYSZNA KAWA

W takim kraju jak Norwegia kawa jest podstawą przez cały rok. Norwegowie piją dużo kawy, czarnej,mocnej i bez cukru.
Jej zapach unosi się właściwie w każdym domu,sklepie i restauracji. Ja piję dziennie jakieś 3,4 kawy. Podnosi ciśnienie i dodaje energii.

 


4. PLUSZOWY KOC

Na plecach,na nogach, pod głową. Koc to niezbędnik,który nas ogrzewa i otula.

  

5. PACHNĄCE ŚWIECZKI

Kolorowe, zapachowe...znajdują się w całym naszym domu. Uwielbiam blask i atmosferę jaką wprowadzają. Pachną wanilią, truskawką, pomarańczą oraz piernikiem.

   

6. DOBRA KSIĄŻKA

Podobnie jak film, dobra książka to podstawa. Pozwala przenieść się nam w inny świat, inną rzeczywistość. I ponurą,zimną Norwegię możemy zamienić na wymarzone miejsce.
Jeśli czytaliście, słyszeliście,znacie i chcecie polecić dobrą powieść...napiszcie mi w komentarzu niżej. Będę wdzięczna, bo pomożecie mi wypełnić długie wieczory.



7. PONCZO

Nie tylko ponczo,ale każdy ciepły sweter,czapa i komin.....to podstawa mojej jesiennej garderoby.



8. SZLAFROK

Z samego rana,gdy muszę wyskoczyć z ciepłego,wygrzanego łóżka....owijam się mięciutkim, ciepłym szlafrokiem...jakoś tak łatwiej i milej przyzwyczaić się do codziennej szarówy i pluchy.



9. ŚWIEŻY SOK

Z marchewek,jabłek,pomarańczy,gruszek,cytryny....i czego tylko chcecie. Polecam każdemu ten cudowny wynalazek jakim  jest sokowirówka. Bomba witaminowa każdego dnia!

 

10. KALOSZE

Ciągle pada.....i kiedy muszę wyjść na chwilę przed dom,wyrzucić śmieci, zajrzeć do skrzynki pocztowej,pójść na ogórd lub z psem na spacer....kalosze sprawdzają się idealnie. Po prostu zakładam je na nogi i jestem gotowa do drogi...nawet deszcz nie jest mi straszny.

  

11. RAMIONA MOJEGO L.

Miejsce,gdzie czuję się najbezpieczniej...nie tylko jesienią,ale zimą,wiosną i latem....przez cały rok....




Powinnam napisać jeszcze o zbilansowanej diecie....trzeba pamiętać,by jeść zdrowo i kolorowo...
 sposób na życie...by czuć się zdrowym,pięknym i młodym....ja ciągle się tego uczę, bo łasuch ze mnie ogromny.




Do napisania!




środa, 15 października 2014

BALUSTRADA



Co tam u Was słychać ciekawego?
U nas jak zwykle dość pracowicie. Na pogodę w tym tygodniu  nie możemy narzekać.
Słońce pięknie świeci i oświetla brązowo- pomarańczowe drzewa.
Dziś rano pojawił się przymrozek,a to oznacza,że jesień szybko przyszła i pewnie szybko odejdzie przynosząc przedwczesną zimę.
A w domu ciągła rewolucja.
Nasze wejście do domu, do tej pory było szare i bure.....zwykłe betonowe schody oraz brak poręczy nie zachęcały do wejścia. I na całe szczęście to się zmieniło.
Na schodach położyliśmy czarne kafle z ozdobnymi wstawkami na których stanął duży świecznik i mała doniczka z kwiatkiem.
I to co nasze wejście zmieniło nieodwracalnie to balustrada.
Śmiało mogę powiedzieć,że jesteśmy mistrzami w wykorzystywaniu pozostałego nam materiału.
Nasza balustrada powstała z dwóch mlecznych szyb oraz drewna.
A oto co nam wyszło:



zdjęcia przed:







zdjęcia po:
























Z malowaniem będziemy musieli poczekać już do przyszłego roku,ale to nic straconego,bo mamy inną robotę do skończenia....
W planach mamy również zamontowanie daszku nad wejściem,ale z tym musimy się jeszcze chwilę wstrzymać.
I jak Wam się podoba?
do napisania.....