Trochę soli , szczypta pieprzu... ciut słodyczy i goryczy.... wszystko w domu wymieszane, nuda, miłość i gadanie.... może wyjdzie,może nie... tak czy owak bliżej poznacie mnie! przedstawiam Wam królestwo moje, na norweskich wodach postawione....

niedziela, 18 czerwca 2017

PRZERWY I POWROTY

Dawno mnie tu nie było...oj dawno!
Podkradam jedno zdanie zasłyszane ostatnio w filmie....bo będzie ono moim mocnym usprawiedliwieniem na tak długą nieobecność.
,, Ręka, która wprawia w ruch kołyskę,rządzi całym światem!,,
A skoro rządzę światem to nie mam czasu na swoje małe przyjemności.
Postanowiłam jednak odkurzyć klawiaturę i choćby nie wiem co ,wrócić do regularnego pisania postów.
A na dobry początek wrzucam trochę zdjęć z minionego czasu. :)


Uroczysty Chrzest naszego synka



trochę słonka....





moja definicja szczęścia... 




pogaduchy,plotki i słodkości




baby shower bliźniaczek





do napisania!


środa, 1 marca 2017

TYLKO MNIE KOCHAJ

Słowa te od 4 miesięcy nabrały zupełnie nowego znaczenia. Znam wiele rodzajów miłości,ale ta....jest zupełnie inna,magicznie silna,niepowtarzalna i absolutnie wyjątkowa i z dnia na dzień coraz większa.
Nieważne jak bardzo jestem niewyspana,niepomalowana,rozczochrana....gdy zaglądam rano do łóżeczka widzę w jego oczach radość, na buzi szczery uśmiech i bezgraniczne zaufanie.
Rozpoczynamy 5 miesiąc życia mojego małego mężczyzny na tym bożym świecie.
Owszem, czasem macierzyństwo nieźle daje mi w kość-nie będę tego ukrywać.
Jest to swojego rodzaju niezły poligon emocji.....ciągłej walki ze zmęczeniem i energią, którą muszę mieć przez cały dzień.....
Uczymy się kształtów,zapachów,ruchów,uśmiechów,mowy,wierszyków,ćwiczeń...i wielu innych rzeczy. Uważam,że razem wchodzimy w złoty okres niemowlaka. Tymek jest małym rezolutnym chłopcem, który cudownie się rozwija.
Jestem całym światem dla syna,który jest moim sensem życia....którego ja życia uczę.
Wystarczająca odpowiedzialność i dobry argument by tak trwać sobie razem...i nie mieć czasu na inne rzeczy.... :)

do napisania!

sobota, 7 stycznia 2017

MATKA POLKA

OCZEKIWANIA

Przyjście dziecka na świat to wielkie jak nie największe wydarzenie w życiu.
Nikt nie lubi osób trzecich w związku,a maluch jest wyjątkiem od reguły.Mało tego,sprawia że młodzi,szczęśliwi rodzice przeżywają drugi miesiąc miodowy....spędzając wspólne chwile z maleństwem na spacerach,czy zabawie.Partnerstwo,miłość i zrozumienie...wspólne patrzenie w przyszłość i zgodność co do zasad wychowywania małej istosty.Tak maleńki człowiek przesypia większość doby,więc mamy mnóstwo czasu by wejść w nową rolę. Wszystko idzie dokładnie tak jak wyobrażałam sobie będąc w ciąży. Codziennie mam godzinę czasu dla siebie,by się ładnie ubrać,pomalować...bo obiecałam sobie w ciąży być sexy mamą dla siebie,dla męża i dla dziecka.
Wyciągnięte bluzy,dresy,luźne bluzki leżą schowane głęboko w szafie na rzecz sukienek. Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. Życie się zmienia na lepsze...a my z łatwością możemy pogodzić stare z nowym.

RZECZYWISTOŚĆ

W moim życiu zmieniło się wszystko. Stare nawyki,znajomi,imprezy póki co poszły w odstawkę...nie mam na to czasu albo siły.
Kolejna nieprzespana noc sprawia,że potykam się o własne nogi. Kompletnie nie wiem dlaczego te wszystkie książkowe dobre rady nie działają. Może moje dziecko jest inne? Albo trafił mi się wyjątkowo niecierpliwy egzemplarz noworodka. Ciągle płacze,a ja nie wiem dlaczego...jest najedzony,przewinięty,zmęczony,a spać nie chce...często nawet ja już płaczę,bo on płacze.
Nie mam czasu na nic....jeśli uda mi się wziąć prysznic to wczesnym popołudniem ok 14......
Sukienki?? Jakie sukienki....w biegu ubieram się w cokolwiek co wpadnie mi w ręce...i biegiem lecę,póki mały śpi ( bo zasnął na chwilę) wyparzać smoczki,wstawiać pranie,umyć zęby,uczesać włosy...chociaż na to czasem czasu braknie.
Właśnie dziecko się obudziło,a pies szczeka pod drzwiami,że chce na dwór....przecież się nie rozdwoje...
Dawno zapomniałam co to są szpilki,a skóra nie pamięta makijażu....cała ja -sexy mama,w dresach,ciągle brudnych od mleka koszulkach,z worami pod oczami.....demon seksu....w pełnej krasie! Nie ma co MATKA POLKA.
A jednak każdy dzień z moim synem jest lepszym dniem.....a ja staram się być najlepszą wersją siebie (póki co w dresach. )
Wiem,że na wszystko przyjdzie czas....nawet czas dla siebie i znów wrócą piękne stroje,makijaże,znajomi.
Po dwóch miesiącach bycia razem, płaczu jest coraz mniej,a więcej uśmiechu...cały czas się siebie uczymy. Nadal zasypiamy o 2 w nocy,ale śpimy po 7 godzin.
Wiem,że kluczem do sukcesu (którego jeszcze nie ma) jest rutyna,a reszta przyjdzie z czasem.
Jeden uśmiech, dźwięk,postęp rozwojowy wynagradza wszystko.
Czasem patrzę tęsknym wzrokiem za tym co było ...ale nie zamieniłabym tego co tu i teraz na nic innego. Poród i macierzyństwo uświadomiło mi jak silna potrafi być kobieta...zwłaszcza ta która zostaje mamą.
Faceci mają łatwiej...zdecydowanie łatwiej. Ich ciało,umysł,życie nie zmienia się tak jak nasze...tylko związek staje się wyzwaniem.

do napisania!
Girl power!!!!!




poniedziałek, 12 grudnia 2016

ŚWIĄTECZNA GORĄCZKA

Dawno na blogu nie było nic z metamorfoz naszego domu.
Choć wiele się zmienia,ja nie mam za wiele czasu....pochłonięta jestem pełnieniem swojej nowej roli,a przyznam,że trafił nam się dość krzykliwy egzemplarz. :)
Tegoroczne święta spędzamy w Norwegii....bo Tymuś jest za malutki by gdziekolwiek z nim podróżować. Nie wiem jak to będzie,bo nigdy nie spędzałam tu Świąt-broniłam się przed tym rękami i nogami...
Przyznam również,że nie czuję tej magii,może dlatego,że za bardzo nigdzie nie wychodzę i nie miałam czasu by rzucić się w wir świątecznych zakupów....ale czy mam czas,czy go nie mam...święta nadchodzą wielkimi krokami...i niezależnie od tego,czy odbędą się w Polsce,czy w Norwegii...będą to nasze pierwsze,wspólne świeta z synem....czyli wyjątkowe!
Zatem choinka i dekoracje muszą być!!!!!

Taką pierwszą w życiu choinkę ubrałam Tymusiowi. Zapewne spędzimy przy niej dużo czasu,bo nasz synuś zaczyna interesować się bardzo różnymi przedmiotami.


 




 


Wyjątkowo w tym roku nie przesadziłam z dekoracjami :).....
Mam nadzieję,że te Święta będą zaczarowane,pełne spokoju,miłości,harmoni i domowego ogniska.
Żadna chwila się nie powtarza,a czas leci nieubłaganie do przodu...
Wesołych Świąt!!!!!

wtorek, 22 listopada 2016

07.11.2016

Po cudownym okresie 9 miesięcy i niezwykle trudnym porodzie na świecie pojawił się nasz największy skarb Tymoteusz....
Pod sercem moim wypieszczony,nie miał ochoty udać się w swoją pierwszą poważną podróż,dlatego lekarze musieli mu pomóc przywitać się z nami i światem,który tak bardzo na niego czekał.
 W piątek zostałam skierowana do szpitala na indukcję porodową.
Pierwsze wrażenia były super! Zostaliśmy umieszczeni w tzw hotelu,gdzie spędziłam pierwszą noc...
Prawda jest taka,że ciężko było mi się wyspać,bo wiedziałam co mnie za chwilę czeka....a ekscytacja mieszała się z lekkim strachem przed nieznanym.
Wywoływanie porodu w Norwegii jest jedną wielką procedurą,której wszyscy ściśle się trzymają.
Najpierw podaje się kobiecie tabletkę dopochwowo,a potem przez kolejne dwa dni,co dwie godziny doustnie( maksymalnie można łyknąć 12 tabletek).....Następnie zakładany jest balonik i przebijane są wody płodowe.....a potem podłączają nas pod kroplówkę ( zarówno tabletki jak i kroplówka to oksytocyna).
Zatem cały weekend łykałam tabletki i starałam się dzielnie znosić nasilające się skurcze. W sobotę ulgę przynosił mi lekki ruch oraz zastrzyk i tabletki przeciwbólowe,które dostałam na ,,sen,,.
W niedzielę do południa moczyłam się w wannie i woda faktycznie pomaga,ale tylko do pewnego momentu.....po południu zdecydowałam się na znieczulenie zewnątrzoponowe (epidural),które poza moim L. (w tamtym momencie) wydawało się być jedynym moim przyjacielem.
W poniedziałek przy końcówce porodu,lekarz wykonał usg i okazało się,że Tymek jest ułożony twarzyczkowo( dlaczego nikt tego nie spr wcześniej? Nie wiem)....położne kazały przyjmować mi różne pozycje podczas już k.....silnych skurczów, które miały zmienić jego położenie....niestety,nic to nie dało. Przy pełnym rozwarciu, po trzech dniach męczarni....byłam już zmęczona bólem i nie miałam siły. Miałam wrażenie,że jestem na pół przytomna.....lekarz ponownie wykonał usg i okazało się,że Tymek nie zmienił swej pozycji i lekarze zadecydowali o wykonaniu cesarskiego cięcia.
Płakałam ze szczęścia jak położyli mnie na stole operacyjnym,a koszmarny ból całego ciała zamienił się w odrętwienie......
Parę minut później ujrzeliśmy swojego szkraba, jednocześnie mówiąc do siebie: ,, jaki on śliczny,,
Chwilę później mój L zniknął z Tymkiem za wielkimi drzwiami....poszli się mierzyć,ważyć i kangurować :)....podczas,gdy mnie kończyli zszywać.....
Tymoteusz mierzył 54cm i ważył 4174g....
Już wtedy byłam bardzo spokojna. Pamiętam,że trzęsłam się z zimna,a po policzkach płynęły mi łzy szczęścia i ulgi,że koszmarny poród się skończył i na świecie jest nasze zdrowe,piękne dziecko.
Dwie godziny później wszyscy spotkaliśmy się na sali pooperacyjnej....nie mogłam się ruszać,milion kabelków miałam podłączonych do swojego ciała...nawet nie wiem gdzie,nie mogłam przytulić synka....byłam wykończona,ale bardzo szczęśliwa.
Przez ciężki poród zakończony cesarskim cięciem nie mogliśmy skorzystać z hotelu do którego po porodzie trafiają mamy z maluchami....musieliśmy zostać na oddziale i być pod stałą opieką lekarzy...wiązało się to również z nieco gorszymi warunkami,bo przez cały tydzień dzieliłam z kimś pokój.....przeważnie trafiały do mnie młode mamy tuż po porodzie na parę godzin i później je gdzieś przenosili....tylko ja tam ciągle byłam.
Jestem mile zaskoczona opieką jaką nas wszyscy w szpitalu po porodzie obdarzyli....niczego nam nie brakowało i każdy chętnie nam pomagał.
Nawet mieliśmy fory co do odwiedzin....:)
11.11.16 w piątek wyszliśmy do domu! I teraz każdego dnia uczymy się siebie nawzajem.
Nie jest łatwo,bo mały ma niezły głosik.....ale w końcu wypracujemy swój rytm dnia i będzie dobrze!
Jestem szczęśliwą i spełnioną kobietą! Jestem mamą!


Hotel, w którym spędziłam pierwszą noc




Z ktg nie rozstawałam się przez cały weekend


Jedzenie w norweskim szpitalu jest dobre....

Sala na porodówce w której spędziłam 67 godzin.





Mój L. nie odstępował mnie na krok



moje porodowe pomoce....





oraz nasze cudowne dziecko!!!


do napisania!

P.S. Nie chcę rezygnować z pisania bloga....bo jest on dla mnie ważną pamiątką.
Często wracam do różnych wspomnień,które są już tu zapisane.
Jednak narazie nie mam za bardzo czasu....jestem pochłonięta swoją nową rolą.....ale obiecuję!
W każdej wolnej chwili coś napisać!

czwartek, 27 października 2016

ROZMOWY Z BRZUCHEM 13

27.10.2016 ,41 Tydzień

To jest mój ostatni ciążowy wpis.....którym kończę cykl swoich 9 miesięcy.
Ciąża to wspaniały okres....za którym zapewne z czasem zatęsknie...ale na dzień dzisiejszy targają mną różne dziwne hormonalne myśli.
Mam dość czekania,bo to czekanie mnie już męczy.
Z każdym dniem jestem cięższa,większa i nieporadna. Świadomość tego,że nie wiem kiedy wszystko się zacznie trochę mnie frustruje. Chciałabym być już po i tulić Tymka w swoich ramionach,a nie kołysać w brzuchu.
Ostatnie badanie usg wykazało wagę 4100g....a od tamtej pory minął już tydzień.
Synuś......wyjdź już.....bo wszyscy na Ciebie czekamy.



środa, 19 października 2016

BABY BOY ROOM TOUR

Wiele miesięcy czekania,przeglądania stron internetowych w poszukiwaniu inspiracji,rozglądania się w sklepach za meblami,dodatkami,farbami.....w końcu jest,wyniuniany,wymarzony,dokładnie taki jak chcieliśmy.....pokoik naszego niemowlaka.


Od samego początku wiedziałam,że nie chciałam by pokój był pstry....nie sądzę by taki maluszek w świecie intensywnych kolorów czuł się komfortowo.
 Razem wybraliśmy kolor ścian,listwy....a dodatki wiadomo zostały w mojej kwestii.
Pokoik przygotowywany był etapami....ja robiłam zakupy w Pl podczas urlopu,a mój L. działał tu na miejscu....było ryzyko,że nasze wyobrażenie będzie się nieco od siebie różnić, na szczęście nic takiego nie miało miejsca......moje zakupione dodatki idealnie uzupełniły przygotowany pokój przez mojego L. a efekt wyszedł anielski.
















Całość pięknie uzupełniły dekoracje,które zabrałam z imprezy baby shower.
Także jesteśmy już gotowi i całą trójką czekamy na nowego lokatora....
do napisania