Trochę soli , szczypta pieprzu... ciut słodyczy i goryczy.... wszystko w domu wymieszane, nuda, miłość i gadanie.... może wyjdzie,może nie... tak czy owak bliżej poznacie mnie! przedstawiam Wam królestwo moje, na norweskich wodach postawione....

poniedziałek, 23 maja 2016

ROZMOWY Z BRZUCHEM 8

04.05.2016 środa,15 tydzień.

120 gram szczęścia! Tyle właśnie nasze dziecko waży w 15 tygodniu swojego brzuchowego życia.
Mierzy od pupy do głowy 11 cm,a jeśli dodać jeszcze do tego nóżki.....to jest to całe 16 cm.
Nie ma co....rośnie z niego konkretny chłopak! A no, chłopak :).
Na usg był tak miły,mimo ciągłych fikołków w brzuchu i pokazał co mu tam między nogami lata....oj a lata. :)
Mój L. wzruszony na maksa,bo bardzo chciał syna....ja jestem szczęśliwa,że zdrowy...oczekiwań nie miałam :)....po prostu poszerza się grono facetów szalejących na moim punkcie :).

 

 


 
A oto dowód, jak to Pani powiedziała:
,,z tego obywatela dziewczynki nie zrobimy,,
Na zdjęciu widać nóżkę i dowód męskości.


do napisania!

wtorek, 10 maja 2016

ROZMOWY Z BRZUCHEM 7

28.04.2016 CZWARTEK 14 tydzień skończony

Kolejny etap mojej super w głowie ułożonej gwarancji za mną.
Minął pierwszy trymestr naszej ciąży i właśnie wchodzę w tzw okres miodowych 9 miesięcy.
Choć muszę przyznać,że pierwszy trymestr też takim był. :)
Brzuszek już widać,ale (na szczęście i tak niezbyt niska) waga stoi w miejscu.
Czuję się świetnie poza tym,że wcinam sporo słodyczy i białego sera....chociaż mięsem też nie pogrzeszę.
Wiem,wiem..... to zwiastun dziewczynki.
Natomiast wszyscy naokoło mówią mi,że będzie chłopak.....argumenty??
Ładna cera, zero wyprysków i promienność.
...nawet powoli sama zaczynam w to wierzyć,choć tak naprawdę nie mam żadnego przeczucia. Może dlatego,że nie mam też żadnych oczekiwań co płci malucha.
Jak wariatka spisuję wyprawkę dla noworodka,która osiągnęła już dwie strony A4....cały czas powtarzam sobie by podchodzić do tego na spokojnie i rozsądnie....tylko jak ? Przy pierwszym,wymarzonym dziecku?
Mój L. często puka się w czoło i mówi żebym się uspokoiła.
Wiem,że jego zakupowe szaleństwo też dopadnie,ale w swoim czasie....póki co zwyczajnie się trochę boi.....nie o to, że będzie Tatą,ale o to by wszystko z  maluchem było dobrze.
Zresztą ja też jeszcze nic nie kupiłam.....

no dobra....kupiłam,ale tylko to i nic więcej..... :P



 A tak rośniemy.......

 do napisania!



poniedziałek, 9 maja 2016

ROZMOWY Z BRZUCHEM 6

13.04.2016 środa 12 tydzień

Ostatnia wizyta u lekarza,a pierwsza tutaj najzwyczajniej w świecie mnie rozczarowała.
Wiedziałam,że mam się nie spodziewać......ale żeby aż tak?!
W poniedziałek z samego rana,o godzinie 9.30 stawiłam się na pierwszej ciążowej wizycie u lekarza rodzinnego. Nasz lekarz rodzinny przyjął nas z uśmiechem i założył mi moją pierwszą w życiu kartę ciąży.....która jest jedynie zwykłą kartką papieru. Wpisała do niej moje dane,dane mojego L, nasze religijne wyznanie,choroby.......oraz wiek ciąży. Następnie Pani doktor zmierzyła mi ciśnienie,zważyła i pobrała krew.  Mile zaprosiła na następną wizytę 23 maja.
I to by było na tyle?
Nikt nie sprawdza,czy wszystko jest ok?
A no,nie.
Nie mogłam dłużej czekać. Świadomość rozwijającego się we mnie życia jest tak ogromna,że potrzebowałam wręcz spotkania. Mojego drugiego dowodu istnienia i dowodu tego,że wszystko jest ok. Dwunasty tydzień to już nie przelewki,a końcówka I trymestru.
I poszliśmy.....na pierwsze usg.
Cieszyłam się równie mocno jak stresowałam,bo przecież nie wiedziałam kogo tam spotkam.
Babeczka przykładając mi głowicę do brzucha,powiedziała dziecko jest jedno i widzę,że jest zdrowe.
Fenomenalne uczucie,cudowne doświadczenie,najpiękniejszy film,którego reżyserem jest życie.
Prawdziwy namacalny dowód naszej miłości.
Maleńki,kształtny,w pełni rozwinięty, kompetentny maluch......fiakjący koziołki w moim brzuchu bez przerwy. Nasz mały,wielki człowiek i cud  nad którym sami pracowaliśmy. :)
Całe 10 cm szczęścia,na które mogłabym patrzeć bez końca.
A serduszko?? 165 uderzeń na minutę....moje dziś biło równie szybko i mocno.....
bum...bum...



niedziela, 8 maja 2016

ROZMOWY Z BRZUCHEM 5

12 TYDZIEŃ - CZWARTEK 07.04.2016

Po raz pierwszy w życiu kocham swój brzuch!!!!
Jest idealny,odpowiednio zaokrąglony i cały czas rośnie.....mam ochotę go eksponować.
Zresztą specjalnie nie muszę,bo powoli zaczyna być widać moje spełniające się marzenie,zaczyna być widać nasz cud, dowód naszej miłości.
Czuję się rewelacyjnie! Wszystkie objawy ciążowe jakie miałam ( czyli bolesność piersi oraz senność),zaczynają powoli odchodzić.
Nie wiem jak to będzie dalej,ale mój pierwszy trymestr jest idealny.
Mogę spokojnie reklamować ciąże jako najcudowniejszy okres w życiu,bo na serio czuję się wyśmienicie.
W najbliższy poniedziałek mam pierwszą norweską wizytę u lekarza i zupełnie nie wiem czego się spodziewać. Mam cichą nadzieję,że lekarz będzie posiadał detektor tętna płodu i w końcu usłyszę serduszko naszego maleństwa. Chciałam iść tu prywatnie na usg,ale mój L. każe nam czekać aż do majówki.... do czasu kiedy polecimy do Polski.....twierdzi,że tu są same konowały.....
Nawet moja odpowiedź: że te konowały mają odbierać tu poród- nie pomaga.

Nie cierpię czekać na coś.
Świadomość,że rozwija się we mnie życie jest cudowna i niepowtarzalna....daje ogromną siłę i niesamowity zastrzyk szczęścia.
Jednak sama ciąża w dalszym ciągu jest dla mnie abstrakcyjna,bo przecież nie słyszę,nie czuję jeszcze maleństwa.....dlatego tak bardzo czekam i przebieram nogami na nasze pierwsze spotkanie....kiedy w końcu ujrzę swoją fasolkę na monitorze usg....usłyszę dowód istnienia....czyli bicie serca....

sobota, 7 maja 2016

ROZMOWY Z BRZUCHEM 4

Wtorek 8 tydzień 15.03.2016

,, Nakarm mnie mamo, znowu jestem głodny!,,
Ostatnimi czasy, w mojej głowie to było ciągle powtarzające się zdanie,
Każdego dnia od początku swojej ciąży zjadam setki, ba tysiące kęsów dziennie.
Nie każdy z nich jest pełnowartościowy i nie z każdego jestem dumna....ale co poradzić,gdy do tej pory miałam ochotę dosłownie na wszystko.
Kęs, kęsowi nierówny....i tak przeszłam z fazy zup,na fazę lodów z owocami.
Muszę mieć świadomość,tym bardziej,że wszyscy naokoło ciągle mi przypominają,że nie wolno jeść za dwoje,nie wolno używać soli.....nie wolno i nie warto aż tak w siebie wpychać.....
,,Bo to Ci zostanie!!!! A chucherkiem nigdy nie byłaś!!,,
Każdego przeciętnego dnia te wszystkie moje kęsy, w takiej,czy innej formie trafiają do mojego organizmu,a za jego pośrednictwem do fasolki.
Staram się myśleć o tym co wkładam do buzi,by na koniec dnia nie stać się wielką,tykającą bombą kalorii.....
Ósmy tydzień powoli za mną,myślę i słucham swojego organizmu.
Jeśli mam na coś ochotę,to nie ma siły by mnie przed tym powstrzymać.....
Zauważyłam jednak,że szaleńcze zachcianki ucichły.....Mój apetyt sie unormował i zaczęłam jeść normalnie?!
Taka faza lub taki mam klimat......tydzień temu były lody,dziś już nie są na topie......

Fasolka się rozpycha i mości swoje gniazdko......czuję to aż w pachwinach.
Brzuszek zaokrągla,a ja jestem przeszczęśliwa!


czwartek, 5 maja 2016

ROZMOWY Z BRZUCHEM 3

 CZWARTEK- 6 tydzień 03.03.2016


Nasza fasolka jest wielkości ziarnka ryżu i mam nadzieję,że rośnie zdrowo jak szalona.

Cały mój organizm zmienia się w ,,restauracje,, w której nasz maluch będzie się stołował przez najbliższe miesiące. Póki co ,staram się wyczuć jego upodobania i testuję ze smakami.
Kto wie? Może w tej dziedzinie dostanę gwiazdkę Michelin? :)
Wiem na pewno,że fast food jest passe....i nie jest mile widziany....mam po nim ogromne kolki i najzwyczajniej w świecie boli mnie brzuch.
Świeżo wyciskane soki, dają mi energię i czuję się po nich rewelacyjnie....
Ostatnią wieczorną zachcianką była zupa ogórkowa.....którą z uporem maniaka gotowałam,by na wieczór zjeść dwie pełne miseczki, mlaskając przy tym niemiłosiernie....Dziś już myślę o kapuśniaku.
Cholera,coś jest w tych kiszonkach!
Mój L. się ze mnie śmieje...ale w jego oczach widzę miłość i troskę. Bardzo się stara i we wszystkim mi pomaga.
Jesteśmy szczęśliwi i mamy ochotę dzielić się dobrą nowiną z całym światem....
Tak,jestem w ciąży i czuję się świetnie....tylko piersi stały się takie ciężkie.....ale to nic....
idę zjeść tortillę.....

środa, 4 maja 2016

ROZMOWY Z BRZUCHEM 2

25.02.2016 ( CZWARTEK)-5tydzień

Odkąd jestem w upragnionej ciąży,w głowie mam tysiąc różnych myśli,ale wszystkie dotyczące jednego tematu....
Pierwszym i zasadniczym pytaniem jest: Czy na pewno jestem i czy wszystko jest ok?
Mam bardzo ważne zadanie do wykonania i co najważniejsze mam tylko 9 miesięcy,by wydać na świat dziecko ,,wyposażone,, we wszystkie niezbędne części: serce,płuca,wątrobę,nerki,wszystkie układy i wiele innych.
Zatem nic dziwnego,że panikuję....
Jakoś sobie założyłam,że moją gwarancją będą te pierwsze wizyty,które potwierdzą moje i testowe podejrzenia...tak też zrobiłam...spakowałam walizki,wsiadłam do samolotu i przyleciałam do domu odebrać swoją gwarancję.
Nie lubię czekać....nigdy nie lubiłam. Kiedy czegoś chcę,działam szybko i konkretnie.
I tak w ciągu jednego dnia odebrałam wyniki i zaliczyłam ginekologa.
Słowa- Gratuluję! Jest Pani w ciąży!- były idealną gwarancją,spełnieniem wszystkich marzeń!
Bo dziś nasza fasolka po raz pierwszy powiedziała:
- Cześć. Jestem tutaj.Już nie jesteś sama....
Ze łzami w oczach poczułam radość,spełnienie i bezwarunkową miłość....
a nasze szczęście ma całe 5 mm.


moje hcg to 2569....w 5 tygodniu ciąży.


wtorek, 3 maja 2016

ROZMOWY Z BRZUCHEM!

20.02.2016 rok ( sobota)

Sobotni poranek przywitał mnie leniwie jak zawsze tego dnia o godzinie 11.
Był to dzień, ten dzień, najgorszy w miesiącu,kiedy żegnam stary,a witam nowy cykl.
Hormony szaleją,jestem nabuzowana niczym potrząśnięta butelka coca-coli, nie mówiąc o bólu brzucha,nóg,pleców,głowy ogólnie, całego ciała.
Zaspana przeglądam się w lustrze,ziewając do niego zupełnie nie wiem po co.
Ściągam majtki i nic....sucho.
Analizuję cały miesiąc wstecz.....otwieram szafkę i  robię test.
 Po dwóch sekundach pokazuje się nie jedna,lecz dwie....tak dwie kreseczki....
Otumaniona nowiną, nie daję wiary....naprawdę nie dowierzam choć tak długo na to czekałam.
Mój L. na górze przegląda swoje głupoty na telefonie.....a ja z drżącymi rękami siedzę na dole i kwestionuję....
Tysiąc razy w głowie układałam sobie scenariusz i tę chwilę kiedy przekażę mojemu L. że zostanie Tatusiem....
Rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej.
Umyłam zęby,uczesałam włosy,żeby nie wyglądać jak poranny strach....i weszłam z powrotem do łóżka.....Chwila sobotniego porannego spokoju z jakiego przed momentem wyszłam sprawiła,że wpadłam w głupkowaty śmiech.
Mój L. na mnie popatrzył z dziwną miną.,a ja wyciągnęłam i pokazałam test.
Na co on powiedział:
- Nie wierzę. Idź nasikać jeszcze raz!
Dobrze mówił,bo sama przez całą sobotę nie mogłam uwierzyć....w cud....w nasze spełniające się marzenie i te dwie tłuściutkie kreseczki!







poniedziałek, 2 maja 2016

ZMIANA KODU NA 3 Z PRZODU

Oj tak. Nadszedł ten dzień,którego obawiałam się przez cały rok.
Nieubłaganie moje -dzieścia odchodzi raz na zawsze w zapomnienie.
Nieraz w głowie robiłam swój życiowy bilans....tego co osiągnęłam lub tego co chciałabym w życiu jeszcze zrobić. Brzmi to dość trywialnie,bo być 30-latkiem w dalszym ciągu oznacza młodą,piękną,zdrową osobę.
Zdarzyło się jednak coś, co sprawiło,że moje wszystkie obawy odeszły.
Nadeszła moja pora,idealny moment by w te - dzieści lat wejść z podniesioną głową,wielkim uśmiechem,z mężem u boku i brzuszkiem.....
Bo taki prezent dostałam od losu, od męża i samej siebie....
Fantastyczny czas na zmiany,na takie zmiany....i nie mogłam wymarzyć sobie bardziej idealnych urodzin od tych.....
27.10 tego roku na świat przyjdzie nasze dziecko.....