Trochę soli , szczypta pieprzu... ciut słodyczy i goryczy.... wszystko w domu wymieszane, nuda, miłość i gadanie.... może wyjdzie,może nie... tak czy owak bliżej poznacie mnie! przedstawiam Wam królestwo moje, na norweskich wodach postawione....

piątek, 27 czerwca 2014

JUŻ CZAS......

Nadeszły te oczekiwane, upragnione, cudowne,wyjątkowe,gorące, relaksujące, długie WAKACJE.
Dziś  po raz ostatni przed urlopem zawitałam do pracy,by się ze wszystkimi pożegnać.....wizyta była szybka, bo po co siedzieć w pracy kiedy nie trzeba :)
Dzisiejszy dzień...pierwszy wakacyjny poświęciłam na wielkie pakowanie, małe zakupy i domowy relaks.
Ponieważ urlop będzie długi to w domu panuje jeszcze większy harmider. Tak jakby dom razem z nami szykował się na wyjazd :). Bałagan wszędzie, ale co tam....mamy przecież WAKACJE :)





 Ubrania schły, gdzie tylko mogły :), a w domu unosił się przyjemny zapach płynu do płukania tkanin.

Zgadnijcie......czyja jest ta większa walizka? :)

 Plażowy niezbędnik musi być....materac, piłki, paletki i klapki :)



I to co my kobiety lubimy najbardziej.....kosmetyki <3....wszystkie zabieram ze sobą!! Koniec .kropka.


Jesteśmy już spakowani i gotowi do drogi. Samolot mamy dopiero rano,ale już chodzimy nakręceni.
Jedynie przykro mi, że nie mogę zabrać ze sobą pieska....będę za nią bardzo tęsknić.
Nie obawiam się,bo zostaje naprawdę pod dobrą opieką Pana S.

Życzę dużo słonka....udanego weekendu, urlopu, wakacji....i do usłyszenia :))))

wtorek, 24 czerwca 2014

PSIA MIŁOŚĆ

Fenomenalna więź między człowiekiem,a psem jest stara jak świat.Pies obdarza nas miłością, bezgranicznym zaufaniem i przywiązaniem.
W jego oczach nasz świat jest bardzo skomplikowany, bo i ludzie lubią utrudniać sobie życie.
A do pewnych spraw trzeba mieć po prostu nosa. Albo coś ładnie pachnie albo nie.
Pies kocha człowieka mimo jego dziwnych wad i zachowań. Oswaja się z naszymi przyzwyczajeniami i wcale nie mówi, że coś mu nie pasuje. Nie osądza, nie krytykuje,a jedyną rzeczą, której oczekuje, to nasza obecność.
Co innego człowiek.....w ciągu jednego dnia pokazuje całą gamę zachowań, od uśmiechu aż do złości.
Zupełnie niezrozumiałe są dziwne miny i krzyki, gdy nasz pupil postanawia twórczo spędzić czas na gryzieniu dokumentów, ciumkaniu z miłością skarpetek, bądź gryzieniu kapci- one szczególnie pięknie pachną właścicielami.
Albo te nakazy i zakazy, że nie wolno, gdy tyle pyszności czuć na stole. Oni jedzą i zachwalają,a na psa krzyczą......a przecież nie bierze tylko ładnie prosi.
O miejsce w łóżku też jest bój....ludzie się w nim nieustannie kokoszą,a gdy tylko pies chce wskoczyć, wymachują rękami  i przepędzają....chyba zupełnie nie rozumieją, że takie łóżkowe wylegiwanie dla psa też jest relaksem.
A kara za ucieczki na spacerach....które w rzeczywistości są wyprawą w nieznane żeby znaleźć jakiś skarb i podzielić się nim właśnie z człowiekiem? Albo krzyki za szczekanie, choć to ostrzeżenie, bo pies dba o ludzkie i domowe bezpieczeństwo.
A najgorsze są te wszystkie dziwne, hałasujące domowe sprzęty, za którymi człowiek chodzi,a na które nie wolno szczekać..... oraz mokre podłogi, po których łapy rozjeżdżają się we wszystkie psie strony.
Psia wyrozumiałość jest ogromna, pies nas kocha, no bo kocha za żarcie,zabawy, wieczorne przytulania, drapania za uchem, smakołyki i pewnie wiele innych rzeczy o których wiedzą tylko nasze pupile.
Taka czysta, bezwarunkowa psia miłość....

niedziela, 22 czerwca 2014

EMIGRANT

Świat co chwilę wyznacza nam nowe nurty w modzie, w postawie....zmienia wartości i każe ludziom się dostosować. Chcąc być oryginalnym zlewamy się w tłum z innymi ...i tak naprawdę oryginalność zaczyna być oklepana. Dziwność staje się normalnością.  Emigrant to postać współczesności....która nie kojarzy się już z odwagą, wyborem własnej drogi w życiu....a codziennością. Dziś bycie odważnym to życie w naszym kraju i walka o codzienność. Znacznie łatwiej jest się spakować i zacząć mówić w innym języku....niż zostać.
Na swój sposób każdy z nas emigruje, szukając tego swojego bezpiecznego miejsca.
Emigrujemy ze wsi do miast, z miast na wieś......między państwami i kontynentami.

Na emigracji żyję siedem lat.Opanowanie języka i dostosowanie się do zasad i reguł państwowych nie jest łatwe. Nie ze wszystkim się zgadzam i nie wszystko mi pasuje, ale w końcu nie jestem u siebie. Mimo wszystko kraj fiordów całkiem nieźle radzi sobie z imigracyjną powodzią. Wychodzi nam na przeciw np. udostępniając dokumenty w języku polskim.

Myślę, że każdej emigracji towarzyszy tęsknota. To taka nierozłączna para na dobre i na złe.
Ja tęsknię za tym co dobrze mi znane....za rodziną,bliskimi i znajomymi. Za domem i rodzinnym miastem. Za tymi ulicami z którymi mam wiele wspomnień.
 Swoją przyszłość buduję na obcym mi lądzie,ale żal i złość jest,bo człowiek chciałby u siebie i po swojemu...a tak nie da rady!
No cóż....ktoś kiedyś mi powiedział, że my nie emigrujemy,a kolonizujemy! :) I chyba tego należy się trzymać.

czwartek, 19 czerwca 2014

HEDONIZM.....KULINARNY RZECZ JASNA!

Młodzi małżonkowie zasiadają do pierwszego obiadu, który jest debiutem kulinarnym żony:
- A czym Kochanie nadziewałaś tego pieczonego kurczaka?
- Jak to nadziewałam?! Przecież nie był w środku pusty...



Małe zmiany w kuchni zawsze wprawiają mnie w twórczy nastrój. Są prawie niewidoczne, ale cieszą moje oko. Porządki w szafkach już za mną, a przyprawy nareszcie na swoim miejscu :)




Na półce nad wyspą, założyłam ,,podręczny ogródek,, ze świeżymi ziołami. Zrywam i już :)




A przy zlewie pojawił się kosz z niezbędnymi  do czyszczenia  rzeczami :)
Według mnie idealnie się wpasował.



Kuchnia w naszym domu to zdecydowanie moje królestwo. Mój L. nie należy do tych panów, którzy lubią, potrafią i chcą gotować.Lubię gotować, choć nie jestem specjalistką. Mam parę swoich  potraw, które często goszczą na naszym stole.  Uważam, że gotowanie jest spoko...jest twórcze, smaczne i sprawia przyjemność zwłaszcza, gdy innym smakuje. Muszę jednak powiedzieć z ręką na sercu,że nie gotuje codziennie.
Ostatnio koleżanka powiedziała mi, że najlepszym nauczycielem jest głód....ja myślę, że to jednak łakomstwo :)

I tak podsumowując ten tydzień :
była owocowa uczta- uwielbiam te sezonowe owoce....mogłabym je jeść bez końca. A tak naprawdę to się nimi opycham ile mogę,bo mam wrażenie,że zaraz sezon minie. :) 



Na śniadanie kanapeczki....szybko,łatwo,kolorowo


Do meczu dla mojego L. i Pana S. pizza....


przepis od koleżanki....tortellini ze szpinakiem i kurczakiem :)





po włosku, choć w Italii nigdy nie byłam....spaghetti :)








I mój pomocnik......zawsze pierwsza i chętna...


enjoy!


poniedziałek, 16 czerwca 2014

HYTTA



FOGN.....
Razem z całą paczką postanowiliśmy wyrwać się z miasta. Znaleźliśmy fajny domek letniskowy
( na niewielkiej wyspie) niedaleko naszego miejsca zamieszkania. Spakowaliśmy jedzenie, potrzebne trunki,wędki,psy oraz dobre humory i wyjechaliśmy na weekend. Hytta zachowana była w uroczym klimacie letniskowych domków. Drewniana chatka położona nad brzegiem zatoki, z której rozciąga się piękny widok, duży taras i wszechobecna cisza....żadnych aut,żadnych ludzi.....czasem odezwała się jakaś owca,albo ryba wynurzyła się z wody. Te leniwe godziny spędzone na słonku, długie rozmowy....łowienie ryb i wyprawa na łódce pozwoliły nam zregenerować siły na ostatnie dwa tygodnie pracy ....przed wakacjami.

Hytta prezentowała się tak........mały domek położony prawie na końcu świata :)









 Na parterze znajdował się garaż na łódkę, a na piętrze była część mieszkalna . Domek przystosowany jest na 6 osób plus ma dwa dostawiane łóżka.
A zatem w chałupce były dwie sypialnie, salon z kuchnią i łazienka.

Domek był dobrze wyposażony. Znajdowało się w nim wszystko co jest potrzebne....nawet telewizor ...który niestety był niezbędny z powodu mistrzostw świata.





I widoki.......te którymi nie można było przestać się zachwycać.....






Taras był zdecydowanie najbardziej obleganym miejscem....od śniadania aż do kolacji :)
A psy były po prostu w raju ....








Niektórym nawet było zbyt gorąco......i w zimnej wodzie czuli się jak rybki :)














 To był fantastyczny weekend! Oby więcej takich :)