Trochę soli , szczypta pieprzu... ciut słodyczy i goryczy.... wszystko w domu wymieszane, nuda, miłość i gadanie.... może wyjdzie,może nie... tak czy owak bliżej poznacie mnie! przedstawiam Wam królestwo moje, na norweskich wodach postawione....

czwartek, 15 października 2015

POWRÓT DO CZTERECH ŚCIAN

Dawno nie było już nic na blogu o naszym magicznym domku. Letni czas miał to do siebie,że spędzaliśmy go poza.....domem,na różnych eskapadach tych większych i mniejszych.
Lecz teraz to się zmieni!Na dworze coraz chłodniej,zatem więcej czasu bedziemy spędzać w domu. 
Ja jestem szczególnym zmarźluchem,więc domowe wnętrze w tym szarym okresie musi być ciepłe.
Inspiracje czerpię oczywiście z kolorów,które znajduję na zewnątrz 
w przyrodzie i to one mają uchronić nas przed jesienną chandrą.
Także zapraszam Was do siebie!

Wróciłam do pomarańczu. Kolor ten daje sporo dobrej energii i ciepła.
I mimo lekkiego sprzeciwu mojego L. mnie się podoba.....bo jest inaczej,a wnętrze ma charakter.




Nowością są ogromne,miękkie i wygodne granatowe poduchy na których nieustannie wyleguję się ja,mój L oraz pies.


 Kosze z kolorowymi wrzosami....uwielbiam je!
Wyglądają pięknie oraz elegancko.
Jeden stoi na kozie lub obok (kiedy w kozie się pali),a drugi na stole w jadalni.
Takie dwa jesienne akcenty!




W jadalni króluje (oczywiście) ruda firana,nienachalny brązowy bieżnik, wrzosowy kosz oraz dwie świece o zapachu piernika.








Wieczorami zaś kocham ten widok!



Piętro pozostawiłam już  przyjemnie spokojne i jasne.
                    Mój L mówi,że taka wersja naszej sypialni podoba mu się najbardziej.
               Na oknach znów pojawiły się eleganckie grochy,
a w łóżku poza nami rządzi stonowany brąz.




W przedpokoju na górze do stylowych krzeseł 
( kupionych przez mojego L) doskonale wpasowały się jesienne firany.
Aby nie było zbyt poważnie na fotelach położyłam jasne,pasiaste poduchy.




 W pokoju gościnnym zrezygnowałam na jakiś czas z fioletowych firan i zawiesiłam białe.
Ze wściekłą narzutą, firany komponują się idealnie.....choć nie do końca jesiennie.



O życie tego kwiatka walczę już bardzo długo....
Podczas zeszłorocznych świąt Bożego Narodzenia ....kiedy byliśmy w Polsce....chyba nam zmarzł.
Wcześniej był on pięknym,bujnym drzewkiem,a teraz wygląda trochę mizernie.....choć i tak lepiej niż parę miesięcy temu.




Jeśli chodzi o tzw biuro w naszym domu (które nie jest nim już od dawna)....to temat na zupełnie nowego posta.......

Jutro weekend.....koniec tygodnia i początek! Kocham piątki!
do napisania!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz