Trochę soli , szczypta pieprzu... ciut słodyczy i goryczy.... wszystko w domu wymieszane, nuda, miłość i gadanie.... może wyjdzie,może nie... tak czy owak bliżej poznacie mnie! przedstawiam Wam królestwo moje, na norweskich wodach postawione....

niedziela, 31 stycznia 2016

ZIMOWE OTOCZENIE

 
Zima trwa w najlepsze. Z wytęsknieniem oczekujemy już pierwszych sygnałów wiosny....choć ta w Norwegii przychodzi znacznie później niż w Polsce. Mam jednak nadzieję,że w tym roku wiosna będzie cieplejsza i bardziej słoneczna. Dobrze pamiętam zeszłoroczne ulewy i sztormy,które nie chciały nas opuścić,a kolorowe róże poprawiały zepsuty humor.(RÓŻA )
Póki co mamy czas bieli,chłodnego granatu i szarości.
A ja potrzebowałam przewentylować poświątczną głowę.
 
 
Przy zimowej pogodzie oraz przedwiosennym zawieszeniu,ten na pozór chłodny wystrój wydaje się być idealnym.
Spokojny,przejrzysty oraz jednocześnie rześki.
Salon wieczorową porą.



 
 
Zupełnie nowym pomysłem są ogromne,ozdobne talerze ze świecami,które pojawiły się w salonie,jadalni oraz przedpokoju.
 
 
 
 
Salon przy dziennym świetle.



 



 


 


 

 


 

 



 


 


 


 
 W przedpokoju na suficie pojawiły się kasetony,na których punkcie mój L. kompletnie oszalał.
 



 



W kuchni ( podczas naszej nieobecności) pojawiła się nowa tapeta w róże.
Z początku nie byłam zachwycona,gdyż efekt jest bardzo pstrokaty,a połączenie tej tapety,z kasetonami i wzorami w przedpokoju....w moim odczuciu trochę się gryzie.
W pojęciu estetycznym mojego L. wygląda oszałamiająco.....a dom jest wspólny....zatem co ja mogę?
A no mogę niektóre decyzje swojego L po prostu akceptować. Wyjścia nie ma.
 

 





Nasz parter został nieco odmieniony.......i w najblizszym czasie raczej nic tu się nie zmieni.
Czekamy na wiosnę.....
do napisania!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz