Trochę soli , szczypta pieprzu... ciut słodyczy i goryczy.... wszystko w domu wymieszane, nuda, miłość i gadanie.... może wyjdzie,może nie... tak czy owak bliżej poznacie mnie! przedstawiam Wam królestwo moje, na norweskich wodach postawione....

środa, 10 grudnia 2014

ŚWIĄTECZNE STAVANGER

Razem ze swoim L. postanowiliśmy wybrać się na mikołajkowy obiad połączony ze spacerem po centrum miasta. Norwegia w tym okresie  jest pięknie oświetlona. Każdy bardzo stara się by jego dom był najjaśniejszy. A centrum miasta,na co dzień w klimacie morskim....teraz przeplata się ze świątecznym,ciepłym (mimo pogody) nastrojem. Każda uliczka ma inny motyw,każda starannie jest ozdobiona i to nie tylko przez sklepowe witryny. A gdy jeszcze nie pada,w centrum miasta pojawia się naprawdę sporo osób. 


W Norwegii Boże Narodzenie nazywane jest ,,jul,,. W tym czasie, w sklepach pojawia się wiele ,,świątecznych produktów,,. Piszę ,,świątecznych,,w cudzysłowie,bo są to produkty,które kupujemy przez cały rok,ale w tym okresie firmy zmieniają im opakowania lub nazwy :
np. na mleku w kartonie pojawia się święty Mikołaj,zwykłe piwo nagle  nazywane jest świątecznym i ma nową, świąteczną puszkę,czy etykietę. Poza tym w sklepie kupujemy ciasteczka cynamonowe,pierniki,świąteczną szynkę,chleb,boczek,żeberka,oranżadę itd.







Specjalną oprawą przed wigilijnym wieczorem jest adwent.
W każdą niedzielę zbierają się rodziny,by zapalić jedną ze świec.
Każde małe dziecko ma swój kalendarz adwentowy (który każdy z nas dobrze zna) i każdego dnia zjada z niego jednego łakocia.  Na ulicach codziennie możemy spotkać małych, świętych Mikołajów. Wiele małych dzieci w tym okresie zasuwa do szkoły w mikołajowych czapach z pomponem.





Wszyscy skrupulatnie przygotowują się do świąt, kupując prezenty, piekąc ciasta i pierniki.
W tym okresie również sklepy otwarte są znacznie dłużej,a nawet potrafią być otwarte przez parę godzin w niedziele.




Po długim spacerze na świeżym powietrzu przychodzi czas na obiad! W każdej restauracji unosi się zapach świątecznych,tradycyjnych potraw. Razem z L. zasiedliśmy w wyjątkowo uroczej knajpce, gdzie królowały piękne zapachy,palące się świece oraz morski wystrój.



Po otworzeniu karty dań ukazało nam się  świąteczne menu w którym mogliśmy znaleźć:

1. Ribble- pieczony boczek serwowany z kapustą,ziemniakami,świątecznymi kiełbaskami,sosem i pulpetami.

2. Lutefisk- ryba z ługu serwowana z bekonem,ziemniakami oraz pure z groszku.

3. Pinnekjøtt- solone,suszone ( czasem wędzone) żeberka jagnięce. Podawane z ziemniakami, pure z brukwi (które osobiście uwielbiam),czerwoną kapustą i świąteczną kiełbaską.

4. Riskrem- kasza ryżowa podawana z bitą śmietaną i czerwonym sosem. ( jest to deser).

5. Smalahove- suszona,wędzona jagnięca głowa podawana z ziemniakami i pure z brukwi.

Tych potraw jest więcej,bo na stole świątecznym znajdziemy również dorsza,indyka,pieczoną szynkę,różne desery i przystawki. Ja wymieniłam te,z którymi niejednokrotnie się spotkałam i moim zdaniem są najpopularniejsze.



Tak jak i w Polsce jest to okres poświęcony rodzinie i bliskim. Wielu Norwegów w tym czasie wyjeżdża na swoje hytty ( czyli zimowe, letniskowe domki).
Najuroczyściej obchodzi się wigilię,zasiadając wspólnie do kolacji po której śpiewa się kolędy,a norweski Mikołaj przynosi prezenty.Różnicą jest jedynie spożywanie posiłków przy wigilijnej kolacji. My nie jemy mięsa,a Norwegowie chętnie po nie sięgają.

Nie mogło zabraknąć również świątecznej piosenki. :)





Kiedy będziemy jechać do domu na święta,wszystkim naszym znajomym Norwegom powiemy:

God Jul og godt nytt år!

Do usłyszenia niebawem! :))










2 komentarze:

  1. U mnie na blogu wlasnie jutro o 10 otworzy sie blogerskie okienko adwentowe i bede opowiadac o norweskich tradycjach :) to sie zgralysmy w czasie ! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W takim razie będę zerkać! :)...

    OdpowiedzUsuń