Trochę soli , szczypta pieprzu... ciut słodyczy i goryczy.... wszystko w domu wymieszane, nuda, miłość i gadanie.... może wyjdzie,może nie... tak czy owak bliżej poznacie mnie! przedstawiam Wam królestwo moje, na norweskich wodach postawione....

poniedziałek, 23 lutego 2015

BABSKI WIECZÓR



Przyszedł mi do głowy pewien pomysł na relaks i kompletne oderwanie od rzeczywistości.
Wystarczyło wykonać parę telefonów by pomysł zamienił się w realny plan.
Spakowałam męża i jak dobra żona pomachałam przez okno na pożegnanie....ponieważ ten wieczór należał do płci pięknej.
Babski wieczór jest idealną opcją na relaks,reset i odpoczynek psychiczny, bo kiedy jesteśmy bez facetów (przez chwilę)świat wydaje się zupełnie inny...
Tak, wiem,że paradoks takich spotkań polega na tym,że głównym tematem są właśnie faceci,ale nie tylko. Kiedy nie ma nad nami naszych drugich połów,nie musimy martwić się,że coś im się nie spodoba....bo za głośno się śmiejemy,bo za dużo pijemy i za dużo mówimy.
Dlatego tego typu spotkania raz na jakiś czas są wskazane.

Kiedy mój L. pojechał do swojego przyjaciela Pana S.,ja swoje przygotowania rozpoczęłam od gotowania.
Musiało być coś słodkiego,coś dietetycznego i coś niezdrowego.



Wiadomo..na początku było spokojnie.....grzecznie siedziałyśmy przy stole,rozmawiałyśmy,popijałyśmy dobre trunki. Każda z nas była jasno świecącą gwiazdą,ponieważ motywem przewodnim naszego spotkania była noc Oscarowa (gratuluję Idzie ), przynajmniej na początku. Zatem na mojej imprezie pojawiły się same gwiazdy światowego kina....była Kleopatra, Kate z Titanica, czy płatni mordercy z pulp fiction.





Przez cały wieczór trzymałyśmy się pewnych zasad,które szminką wypisałam na lustrach.

1. Kalorie i faceci zostają za drzwiami!
2. Ma być głośno i radośnie!

Po plotkach i poważnych rozmowach na tematy różnorakie, przyszła pora na śmiech.
Wszystkie z drinkami wskoczyłyśmy do jacuzzi i tam śmiechu była co nie miara.
Nieważne były już kompleksy ani smutki....liczyła się zabawa.
A noc Oscarowa zamieniła się w imprezę w bikini, która na sam koniec stała się imprezą pidżamową.
Jak szaleć to szaleć.


Poranek był również  babski przez co bardzo wyjątkowy.
Po przebudzeniu narobiłyśmy soku ze świeżych owoców,zjadłyśmy królewskie śniadanie, zrobiłyśmy sobie maseczki,piłyśmy kawę i gadałyśmy o wszystkim.
Każda wyraźnie odprężona,może trochę zmęczona wróciła po południu do domu....do swoich obowiązków i mężczyzn bez których wytrzymać długo się nie da...
Fizycznie zmęczona,psychicznie oczyszczona....z uśmiechem na buzi wspominam to co było....
....bo było super!

do napisania....



4 komentarze:

  1. W gronie babskim własnie tak ma być, dobry humor i pełen odlot w Oskarową noc ;)!

    OdpowiedzUsuń
  2. Odprężenie I relaks na całego!

    OdpowiedzUsuń
  3. Marzy mi sie taka babska noc, ale czasu barak.

    OdpowiedzUsuń
  4. W takim razie koniecznie musisz trochę tego czasu wygospodarować. Ja swój wieczór planowałam od początku stycznia I dopiero teraz udało się go zorganizować....no i było warto.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń