Trochę soli , szczypta pieprzu... ciut słodyczy i goryczy.... wszystko w domu wymieszane, nuda, miłość i gadanie.... może wyjdzie,może nie... tak czy owak bliżej poznacie mnie! przedstawiam Wam królestwo moje, na norweskich wodach postawione....

wtorek, 31 marca 2015

MARZEC

O RANY!!!!!
Trzeci miesiąc tego roku za nami....czas leci jak wariat do przodu nie zatrzymując się ani na chwilę....
dopiero co wrzucałam podsumowanie lutego,a dziś mamy już całkiem nieźle rozwiniętą wiosnę!
No to lecimy!!!

Początek marca był paskudny,depresyjny,ciężki, naburmuszony i nabzdyczony.




Mając świadomość tego,że idzie wiosna...zaczęłam eksperymentować.
Parowar,ulubieńcem kuchennym marca?! tego jeszcze nie wiem :)
przynajmniej staram się jeść zdrowiej,staram się być (pffff) na diecie.



Eksperymentuję....bezglutenowy chleb i mleko ryżowe.



Jak widać nie zawsze mi to wychodzi.....odrobina luksusu nikomu nie zaszkodziła jeszcze. :)



Było też gościnnie. Zostaliśmy razem z moim L. zaproszeni na  włoski wieczór.
Zatem upiekłam paszteciki,nie wiem czy włoskie,ale były smaczne. :)






Nowe,wiosenne poduszki bardzo Lazy przypasowały.
Ona również z utęsknieniem czekała na wiosnę.




Gdy tylko słońce się pojawiło i dni stały się cieplejsze,w ramach ruchu zaczęłam chodzić na długie spacery. Jak widać nie tylko ludzie i mój pies korzystają ze słonecznych promieni.
Oto przypadkowo spotkany kot,który cudnie wygrzewał się na ulicy....kompletnie nie zwracając uwagi na innych. Wiosna,a co!


Wycieczka do Arboret Park....piękne miejsce! 
Myślę,że wrócimy tam,gdy przyroda rozbuja się na całego!







Dawno temu,w zeszłym roku....kupiliśmy łódkę.
Przez cały okres zimowy motorówka jest garażowana i przechodzi gruntowny remont,by tuż po świętach wielkanocnych  móc wypłynąć w dziewiczy rejs.
Także dzieje się,dzieje....




Kocham świeczki....zatem w drodze powrotnej z Sirdal przystanęliśmy w pięknym sklepie ze świeczkami. Mogłabym się tam zatracić i wydać kupę forsy.....ale mój L. czuwał :).





W domu pojawiła się bieżnia. Jest ona kolejnym cudownym pomysłem mojego L.
Ciekawe,czy będzie na niej biegał?



A po paru dniach wszystko stało się jasne...
kto lubi najbardziej na niej biegać.


do napisania!!!



2 komentarze:

  1. Ja czekam na bezwietrzną pogodę by pobiegać... oj koniecznie. No i niech nie leje na Boga!
    A łódeczka -świetna rzecz ;) ! Oj bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  2. Każdy czeka na piękne słońce I wysokie temperatury :)...Norwegia wtedy staje się zupełnie innym krajem. No właśnie, niech przestanie w końcu lać!

    OdpowiedzUsuń