Trochę soli , szczypta pieprzu... ciut słodyczy i goryczy.... wszystko w domu wymieszane, nuda, miłość i gadanie.... może wyjdzie,może nie... tak czy owak bliżej poznacie mnie! przedstawiam Wam królestwo moje, na norweskich wodach postawione....

sobota, 31 stycznia 2015

STYCZEŃ

Pierwszy miesiąc nowego roku za nami.
Zima trwa w najlepsze,ale dni są już co raz dłuższe.
Z dnia na dzień przybliżamy się do wiosny.
Zapraszam na przegląd stycznia....miesiąca,w którym wszystko znów się na nowo zaczyna,miesiąca,którego nie lubię....ze względu na pusty,poświąteczny portfel oraz wiele noworocznych opłat.
Zaczynamy!
Nowy rok i przepyszny,uroczysty obiad u babci mojego L.
Na stole królowała gęś!


Styczeń w Norwegii rozpoczął się od podróży.
Rozkoszna Lazy i nasz po sam dach zapakowany samochód.






W naszym norweskim domu,przez moment unosił się zapach rodzinnego.




Przez huragan ,,nina,, brakowało nam ( przez jedno całe popołudnie) prądu. Dzięki mojej sympatii do świeć....mimo potwornego wiatru za oknem,w domu panowała harmonia i spokój.


W styczniu mieliśmy również domowy szpital....ja zasmarkana,a mój L. skręcił kostkę.



Wspomnienia Anglii...




oraz pysznej kawy...najlepsza dla mnie kawa w Anglii...
w kawiarni Costa...waniliowa latte...mmmm


jeszcze więcej mojego psa....


 domowy,wypiekany chleb.
Świąteczny prezent i mój ulubieniec kuchenny tego roku.


Dwa nowe,małe nabytki i piękne bukiety świeżych,ściętych kwiatów.
Czyżby tęsknota za wiosną?






Styczeń był długi i męczący. 
Do napisania!

Na sam koniec wrzucam również linka do artykułu,który wg mnie idealnie odzwierciedla postać emigranta



2 komentarze:

  1. Moją uwagę przykuły oprawione w ramki stare gazety - pokazywałaś je tu kiedyś bliżej? :) Bardzo mnie ciekawi z którego są roku i co na nich jest :)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie było ich tu jeszcze,ale chętnie je opiszę :)
    następny post,będzie o gazetach! :)

    OdpowiedzUsuń