Trochę soli , szczypta pieprzu... ciut słodyczy i goryczy.... wszystko w domu wymieszane, nuda, miłość i gadanie.... może wyjdzie,może nie... tak czy owak bliżej poznacie mnie! przedstawiam Wam królestwo moje, na norweskich wodach postawione....

piątek, 1 maja 2015

KWIECIEŃ

Dziś jest to mój ostatni wpis kończący tydzień ze mną.
Wypadło na podsumowanie miesiąca,który dzielę na radość, smutek, wściekłość i normę.

RADOŚĆ

Na początku tego miesiąca wypadły święta wielkanocne.
Byłam szczęśliwa,że spędzę je tym razem w rodzinnym domu w Polsce. Ostatnie lata na Wielkanoc zostawaliśmy w Norwegii.
Lądowanie mieliśmy w Krakowie ,w którym mieszka nasza dobra znajoma.
Wyjechała po nas na lotnisko,zabrała do domu na śniadanie,a potem na cudowny spacer po krakowskim rynku.
Spotkania po latach są zawsze wesołe.
Po południu polskim busem pojechaliśmy do Wrocławia.











SMUTEK


Mimo,że uwielbiam swój norweski domek....jest mi zawsze smutno i przykro,że opuszczam ten rodzinny. Po świątecznym tygodniu,spakowani,pierwszy raz wracaliśmy przez Kopenhagę.
Tutaj również  ( podobnie jak w Krakowie) mieliśmy kilkugodzinny przestój i czas na małe zwiedzanie. Jak to na północy,pogoda była niestety już fatalna. Ciężkie chmury,wiatr i momentami deszcz....spowodowały,że  ten wypad niezbyt mi się podobał. 





WŚCIEKŁOŚĆ

Bedąc jeszcze w Polsce umówiłam swojego psa do fryzjera.

Kiedy zarośnie futerkiem wygląda jak szczęśliwy kundelek,a nie rasowy sznaucer. Przy każdej wizycie w Polsce  Lazy korzysta z usług psiego spa...jest wtedy kąpana,strzyżona,ma czyszczone uszy itd.

zdjęcie przed


Ponieważ tym razem pies został w Norwegii,zmuszona byłam umówić ją do miłej, norweskiej Pani,którą przy strzyżeniu opętał chyba szatan.

zdjęcia po





Gdy zobaczyłam swojego psa,miałam ochotę tupać,płakać i krzyczeć...na szczęście zastąpił mnie w tym mój L.  Podczas,gdy w Polsce Lazy u fryzjera spędza ok 2 godzin, tej Pani zajęło to 30 minut.
Bez kąpieli,bez równania,bez czyszczenia uszów.
Moja piękna sunia została po prostu oszpecona.
Pocieszam się,że nie będzie jej gorąco,że ma przycięte pazurki....choć wygląda jak chora i na pewno nie jak sznaucer.

NORMA

Jak to wiosną bywa,w Norwegii też czasem wyjrzy słoneczko.
Można wtedy zjeść lunch na świeżym powietrzu,gdzieś nad wodą.



Lub rozpalić grilla na tarasie.


W domu pojawiły się też kolumny. Zaczęliśmy kompletować kino domowe.





I to wszystko co wydarzyło się w tym miesiącu. Dziś jest piątek i rozpoczynam świętowanie swoich urodzin,które będą trwały cały weekend. 

Do napisania!


P.S. Dziękuję również za wspólnie spędzony tydzień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz