Trochę soli , szczypta pieprzu... ciut słodyczy i goryczy.... wszystko w domu wymieszane, nuda, miłość i gadanie.... może wyjdzie,może nie... tak czy owak bliżej poznacie mnie! przedstawiam Wam królestwo moje, na norweskich wodach postawione....

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

MOTYW



Całe życie powtarzano mi , że dom to nie jest  hotel, w którym można tylko zjeść i się wyspać.
Im jestem starsza tym bardziej rozumiem znaczenie tego powiedzenia.
Dom to nie są jedynie ściany, które dają nam schronienie przed światem.
Jest to odrębny, intymny,mały świat, który tworzą mieszkający w domu  ludzie.Ważne jest zatem to by w tym naszym małym świecie czuć się dobrze,a otaczające nas rzeczy mają na to ogromny wpływ.W domu zawsze znajduje się to co kochamy, lubimy i to co nam się podoba.
Mój własny kąt zawiera dużo elementów mojego gniazda rodzinnego.
I tak motywem przewodnim w naszym locum ( lokum) jest Wrocław.

Już w przedpokoju ścianę zdobi nam obraz wrocławskiej malarki Pani Janiny Żemojtel.
Pani Janina zmarła w 2004 roku, ale jej malarstwo uważane jest za jedno z lepszych osiągnięć polskiej figuracji.



Na przeciwległej ścianie znajduje się fotografia starego, przedwojennego Wrocławia.


Fototapeta z rynkiem Wrocławia to zdecydowanie centralny punkt naszego domu, na który wszyscy zwracają uwagę. Uważam, że idealnie skomponowała się z naszymi schodami.



A na górze nie mogło zabraknąć elementu kibica. W końcu WKS naszą drużyną, a jak mówi mój mąż :
klubu się nie zmienia.





Salon zamieszkują wrocławskie krasnale , które zostały wykonane własnoręcznie przez bardzo zdolną, młodą damę :).





 Krasnale również są symbolem Wrocławia.
Wywodzą się od graffiti malowanych w latach 80 oraz  happeningów organizowanych przez ruch
 ,, Pomarańczowej Alternatywy,,.
Figurki stały się częścią Wrocławia z powrotem od 2005. Projektowane są przez artystów z całej Polski.
We Wrocławiu organizowane są nawet wycieczki szlakiem tych małych skrzatów. :)



Przy kominku stoi przywieziony z Polski pojemnik na drewno, a nad kominkiem rower.
Dwa fajne przedmioty wykonane z metalu (tzw metaloplastyka).

A w rogu salonu stoi półka również przedstawiająca stare, przedwojenne fotografie naszego miasta.



Za oknem Norwegia, a w sercu zawsze Wrocław.

P.S.

W trakcie remontu spod 6 warstw zrywanych tapet odsłoniły nam się stare, norweskie gazety.
Jedne fragmenty są nawet z 1946 roku. Widocznie Norwegowie mieli taki sposób na ocieplanie swoich chałup. Na znalezionych gazetach znajdują się np. ogłoszenia o pracę. 
Na jednym fragmencie z 1962 roku opisana jest katastrofa kolejowa pod Piotrkowem Trybunalskim,w której śmierć poniosły według gazety 32 osoby.




Jak mijają Wam ostatnie tygodnie lata? Ja powoli wracam do normalnego i codziennego trybu życia.
Powrót do pracy nie był najgorszy :)....aż tak nie bolało.
Tym, którzy wypoczywają życzę dużo słonka i wielu leniwych chwil.
Tym, którzy pracują.....słonecznych poranków, letniej energii, optymizmu i uśmiechu :)))
Miłego tygodnia Wam życzę!


















2 komentarze: