Trochę soli , szczypta pieprzu... ciut słodyczy i goryczy.... wszystko w domu wymieszane, nuda, miłość i gadanie.... może wyjdzie,może nie... tak czy owak bliżej poznacie mnie! przedstawiam Wam królestwo moje, na norweskich wodach postawione....

środa, 22 kwietnia 2015

O WSZYSTKIM I O NICZYM

Od powrotu, po świątecznej labie...by nie myśleć za dużo,że nam smutno,samotnie i tęskno...rzuciliśmy się w wir norweskiego życia oraz dopieszczania lekko naburmuszonej chałupki.
I tym sposobem zaczęliśmy od wymiany krzeseł w jadalni. Z tym pomysłem nosiłam się już bardzo długo...szukałam,wybierałam,kręciłam nosem (jak to kobieta)...aż w końcu znalazłam...i są nowe,ładne również czarne krzesła.



Było brzydko,szaro i pochmurnie,ale w weekend norweska pogoda przeszła samą siebie. Było po prostu wiosennie....i pięknie.
Otworzyłam,więc skrzydłowe drzwi na taras.....spod plandeki wyciągnęłam zakurzone krzesła,na stół zarzuciłam kolorowy obrus,zadzwoniłam po znajomych oraz nową koleżankę Lazy....i w kilka minut utworzyłam miejsce na grilla. Ogrodowe porządki wciąż przed nami...czeka na nas wciąż nieskoszona trawa,wesoło rosnące chwasty i pozakrywane meble...grabie oraz łopaty niemal same wychodzą już spod tarasu...ale wszystko w swoim czasie.

 



Cała sobota oraz niedziela upłynęły nam na tarasie.....siedzieliśmy,zajadaliśmy się pysznymi grilowanymi potrawami,wystawialiśmy wytęsknione twarze do słońca i gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Psiaki wesoło latały po ogrodzie bądź szczęśliwe wygrzewały się na słońcu.
Po prostu rozpoczęliśmy grilowy oraz tarasowy sezon!







Zachęcona promieniami słonecznymi,gotowa do działania.....w poniedziałek,wybrałam się do sklepu ogrodniczego,by kupić pierwsze kwiaty do mojego nowego wiosennego ogordu.



Zapewne takie sadzenie kwiatów powinno być jedną z ostatnich czynności przy ogrodowych pracach...u mnie jednak zawsze,wszystko na odwrót.
Zupełnie jak mała dziewczynka,z wielkim uśmiechem siedziałam na tarasie i sadziłam kwiaty...
Nie będę ukrywać,że takie prace są dla mnie nowością..a oto moje pierwsze efekty. :)

 










Sadzenie kwiatów spodobało mi się na tyle,że nie mam zamiaru na tej ilości zaprzestać.
Mam dla Was również pewną propozycję....
Niedawno,a dokładnie 14.04....minął rok odkąd założyłam i wrzuciłam pierwszego posta na swojego bloga...zatem blog ,,na norweskich wodach,, ma już rok! A za parę dni swoje święto będę obchodzić również ja...z tej okazji chciałabym zaprosić Was na wspólny tydzień. Przez cały tydzień(zaczynając od piątku) będę umieszczać posty codziennie. Taki mały eksperyment.
Zatem do napisania już w piątek!



Słoneczka,słoneczka i jeszcze raz słoneczka Wam życzę.

























 
 

2 komentarze:

  1. ;) uśmiechy piękne jak dzisiejsze słońce w Stavanger przesyłam!

    OdpowiedzUsuń
  2. tak....i niech tak będzie jak najdłużej.....pięknie,jasno i ciepło....aż chce się żyć! Odsyłam uśmiech z Rennesoy! :)

    OdpowiedzUsuń