Trochę soli , szczypta pieprzu... ciut słodyczy i goryczy.... wszystko w domu wymieszane, nuda, miłość i gadanie.... może wyjdzie,może nie... tak czy owak bliżej poznacie mnie! przedstawiam Wam królestwo moje, na norweskich wodach postawione....

niedziela, 22 czerwca 2014

EMIGRANT

Świat co chwilę wyznacza nam nowe nurty w modzie, w postawie....zmienia wartości i każe ludziom się dostosować. Chcąc być oryginalnym zlewamy się w tłum z innymi ...i tak naprawdę oryginalność zaczyna być oklepana. Dziwność staje się normalnością.  Emigrant to postać współczesności....która nie kojarzy się już z odwagą, wyborem własnej drogi w życiu....a codziennością. Dziś bycie odważnym to życie w naszym kraju i walka o codzienność. Znacznie łatwiej jest się spakować i zacząć mówić w innym języku....niż zostać.
Na swój sposób każdy z nas emigruje, szukając tego swojego bezpiecznego miejsca.
Emigrujemy ze wsi do miast, z miast na wieś......między państwami i kontynentami.

Na emigracji żyję siedem lat.Opanowanie języka i dostosowanie się do zasad i reguł państwowych nie jest łatwe. Nie ze wszystkim się zgadzam i nie wszystko mi pasuje, ale w końcu nie jestem u siebie. Mimo wszystko kraj fiordów całkiem nieźle radzi sobie z imigracyjną powodzią. Wychodzi nam na przeciw np. udostępniając dokumenty w języku polskim.

Myślę, że każdej emigracji towarzyszy tęsknota. To taka nierozłączna para na dobre i na złe.
Ja tęsknię za tym co dobrze mi znane....za rodziną,bliskimi i znajomymi. Za domem i rodzinnym miastem. Za tymi ulicami z którymi mam wiele wspomnień.
 Swoją przyszłość buduję na obcym mi lądzie,ale żal i złość jest,bo człowiek chciałby u siebie i po swojemu...a tak nie da rady!
No cóż....ktoś kiedyś mi powiedział, że my nie emigrujemy,a kolonizujemy! :) I chyba tego należy się trzymać.

1 komentarz:

  1. Łezka w oku się kręci:(Tak byśmy chcieli mieć Was obok.Zaprosić na obiad, wpaść na kawę.Może kiedyś przy dobrych wiatrach będzie to możliwe.Nadzieja umiera ostatnia....

    OdpowiedzUsuń