Trochę soli , szczypta pieprzu... ciut słodyczy i goryczy.... wszystko w domu wymieszane, nuda, miłość i gadanie.... może wyjdzie,może nie... tak czy owak bliżej poznacie mnie! przedstawiam Wam królestwo moje, na norweskich wodach postawione....

poniedziałek, 17 listopada 2014

ELTON JOHN

 Opowiem Wam dzisiaj o niesamowitej randce,na jaką zabrał mnie mój L.
Po raz pierwszy w życiu miałam ogromną przyjemność być na koncercie światowej gwiazdy Eltona Johna.
Koncert odbył się na dużej hali (Sormarka Arena w Stavanger), na którą przyszyły tłumy fanów.
Cała hala pokryta była niezliczoną ilością krzesełek,co mnie na początku zdziwiło...siedzieć,na koncercie?!Jak się później okazało, Pan Elton doskonale wiedział co robi.
Jego przedstawienie pozbawione było fajerwerków oraz dzikiego krzyku
 ( przynajmniej na początku).
Królowała przede wszystkim muzyka, Elton, jego głos i fortepian,na którym wyczyniał cuda! Estradowa atmosfera,cudowna gra świateł, przytulanki z mężem; po prostu idealny wieczór.
Panowie z zespołu na scenę weszli w garniturach,a Elton w cekinowej marynarce i okularach oczywiście.
Koncert trwał prawie trzy godziny.Pierwsza część była spokojna,pełna krótkich opowieści o jego szczęśliwym życiu,o tym,że na świecie jest zbyt wiele nienawiści oraz pełna długich muzycznych wstawek.
Druga część była zdecydowanie żywsza....bowiem Panowie zagrali same rock n roll -owe przeboje. Wszyscy fani wstali z krzeseł,tańczyli,śpiewali i klaskali.
Było czuć,że na scenie jest ktoś kto ma ogromne koncertowe doświadczenie, że śpiewa i gra dlatego,że kocha to co robi. Mimo wieku ( Elton John ma 67 lat) Panowie nie zwalniali tempa,a głos gwiazdy jest absolutnie fenomenalny. Mocny,dźwięczny i poruszający. Po każdym wykonie Pan Elton John podrywał się zza fortepianu żeby się przejść wzdłuż sceny, ukłonić i podziękować nam fanom za przybycie. Na samym końcu rozdał parę autografów,nisko ukłonił i pożegnał. Nie kazał jednak zbyt długo czekać na bis . Szybko wróciwszy,znów zasiadł za fortepianem i wtedy zagrał to co absolutnie wszyscy znają,czyli ,,Can you feel the love tonight,, z Króla Lwa.
Jestem szczęśliwa,że mogłam być na koncercie gwiazdy,która jest w pełni świadoma swojego talentu, która jest doświadczonym artystą i fantastycznym muzykiem. To było bardzo pouczające i inspirujące doświadczenie,a randka marzenie.











Tutaj możecie obejrzeć krótkie filmiki jakie nagraliśmy podczas koncertu. Nie są najlepszej jakości, gdyż kręciliśmy telefonem,ale to zawsze jakaś pamiątka.



                                   










Pozdrawiam
love peace and rock n roll

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz