Trochę soli , szczypta pieprzu... ciut słodyczy i goryczy.... wszystko w domu wymieszane, nuda, miłość i gadanie.... może wyjdzie,może nie... tak czy owak bliżej poznacie mnie! przedstawiam Wam królestwo moje, na norweskich wodach postawione....

czwartek, 6 listopada 2014

GOD JUL ????


W tym miesiącu brzmi to trochę jak nonsens.
Sklepy już zaczęły sprzedaż wszystkich świątecznych gadżetów....możemy kupić bombki, choinki, mikołaje, aniołki....słodycze do świątecznych paczek.
Każdy sklepowy produkt jest potencjalnym prezentem pod choinkę.
Ikea swoją świąteczną podróż rozpoczęła już w połowie października...przebili nawet polskie supermarkety, które zawsze robią wystrój w nocy z pierwszego na drugiego listopada.
Wszystko rozumiem....cały ten komercyjny blichtr.
Popyt napędza podaż, a podaż napędza pracę...sama nawet lubię całą tą świąteczną gorączkę, kiedy w mojej pracy wchodzi sezon na świąteczne menu,kiedy w powietrzu czuję tą magię ,która odkąd mieszkam w Norge nabrała nowego znaczenia....bo w tym czasie,ja odmierzam czas,który został mi do wyjazdu ,do domu (czyli 6 tygodni jeszcze).
Tylko,czy ta świąteczna gorączka nie trwa zbyt długo?
 Na dłuższą metę,wszystko może nam się znudzić.
Trochę to chore,że na początku listopada chodzę i nucę pod nosem ,, Jingle Bells,,?!
Nawet śniegu nie ma...i cały czas mamy jesień.
To prawda,nastał czas w którym dni są zimne,ponure,deszczowe ,a wieczory długie i ciemne,a w
                                  Norwegii od października aż do kwietnia zdecydowanie brakuje światła.
Jedni słoneczną dawkę uzupełniają w ciepłych krajach, inni naświetlają i ogrzewają się na solarium.
                                  Ulice są puste,a po chodnikach hula co najwyżej wiatr.
 Ważny wtedy jest wystrój domu, bo to co nas otacza, stwarza przyjazną aurę i pozwala przetrwać ciężki czas. Jest listopad,zatem  zapalamy w domu świeczki,rozpalamy w kominku i ....ubieramy choinkę?! Tak,tak....widziałam już pięknie ubraną,ozdobioną, świecącą choinkę w czyimś domu.
Świat oszalał, można rzec....






Ja jednak  do końca miesiąca postaram nie dać się zwariować...i pozostanę w jesiennym klimacie.
Na stole w jadalni nadal stoi wazon z szyszkami,a na oknach wiszą pomarańczowe firany.
I żeby wybić sobie z głowy świąteczną nutę....słucham adekwatnej do pory roku muzyki.







Jesiennie HO HO HO....życzę Wam udanego weekendu !!!

pozdrawiam

Grinch....Świąt jeszcze nie będzie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz