Trochę soli , szczypta pieprzu... ciut słodyczy i goryczy.... wszystko w domu wymieszane, nuda, miłość i gadanie.... może wyjdzie,może nie... tak czy owak bliżej poznacie mnie! przedstawiam Wam królestwo moje, na norweskich wodach postawione....

czwartek, 25 lutego 2016

TAJEMNICA NA STRYCHU

Czas rozwiać wszelkie wątpliwości.
Po wielu miesiącach nareszcie skończyliśmy sypialnię na strychu.
Trochę to trwało....a wynikało to z tego,że najzwyczajniej nie mieliśmy takiego ciśnienia,by skończyć go wcześniej.
Dopiero przyjazd gości zmobilizował nas do działania.
Najbardziej podoba mi się w sypialni na strychu to,że została ona urządzona z rzeczy już w naszym domu istniejących.
Nie kupiliśmy do niej właściwie nic nowego,a wyszło całkiem nieźle.
Zwłaszcza,że strych na początku wyglądał tak:



A po metamorfozie tak:






W pierwotnej wersji wyobrażałam sobie wiszące,białe firany wzdłuż skosów.
Rzeczywistość okazała się dość brutalna,bo nie znalazłam tego,co sobie w głowie wymyśliłam.




Wszystkie dodatki marynarskie pasują tu idealnie.
Gdy deszcz pada i stuka głośno o dachówkę,a wiatr rozbija się o ściany,można poczuć się tu jak na prawdziwej łajbie.


Druga część wymaga jeszcze dopieszczenia i nawet mam pomysł.
Zapewne,znając mnie,pokój ten będzie ewoluował jeszcze tysiąc razy....




Naszemu gościowi bardzo dobrze się w nim urzędowało...a drabinkę,którą ja uważałam za ogromną wadę,nasz gość odebrał jako całkiem ciekawy pomysł....i wchodzenie oraz schodzenie nie było aż takim problemem.

A Wam ,jak się podoba?

do napisania!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz